|
Śnił mi sie starszny koszmar… |
|
W nocy śnił mi się straszny koszmar. Małe dzieci w piaskownicy robiły babki a ich rodzice na ławce siedzieli i pili kawę. Czyste miasta, kolorowe bloki, ludzie uśmiechnięci. Nie było biedy ani bogactwa. Każdy miał swój czas , cel i swoje marzenia. Nie było łez rozpaczy tylko krople szczęścia. Rak był leczony jak przeziębienie a kataru nie było. Pary zakochany odnajdowały się bez rozstań, łez i zdrady. Kłamstwo umarło a ludzie byli dla siebie tacy, jakby chcieli być sami traktowani. Miałem koszmarny sen. Na szczęście zerwałem się z krzykiem i świat był takim jakim go zostawiłem nocy poprzedniej. W koło syf , brud i nienawiść. Nie masz co dać dziecku do jedzenia a najbliżsi konają w agonii. Zarzygane ulice, śmierdzące podwórka i matki bijące dzieci. Wzór ojca pijany w bramie lub niszczący resztki godności rodzinnej. Narkotyki, wóda i tani seks na próbę. Zero wierności i kobiety nie będące świątyniami tylko straganami na targowisku. Jak dobrze ze spierdoliliśmy swoją rzeczywistość i nie mamy ochoty jej odbudować. Tak straszny był ten sen – ludzie byli w nim szczęśliwi… Śnił mi się straszny koszmar…
|
Komentarze